MyPodcast logo
member username: password:

Post a comment

Poglądy. Dwutygodnik społeczno-kulturalny. Katowice 15.5.1977 Bracia Czesi i węgiel po polskiej stronie w 2007 r.

Jastrzębie Mai 1977. Stanisław Piskor, Stefan Kosiewski, Andrzej Rauszer, Witold Tegnerowicz, Maciej Micha Szczawiński
-
Za Gierka wydobywano węgiel kamienny w Polsce tzw. metodą rabunkową i na zawał. Polegało to na tym, że bracia Czesi przebijali się chodnikami na polską stronę w okolicach Jastrzębia Zdroju, rabowali węgiel zostawiając za sobą puste wyrobiska, które górotwór zaciskał otwierając nieoczekiwanie na powierzchni śląskiej ziemi głębokie rowy i leje, w których znikały pasące się na nędznych polach pod hałdami kozy i wpadały pilnjące tych kóz Slązaczki w szerokich sukniach, fartuchach pełnych kwiatów, czerwonych, zielonych i czarnych, wielkich wzorów. Pękające ściany domów skręcano naprędce stalowymi kotwami, prętami przechodzącymi przez całą długość popękanego budynku. Zewnętrzne ściany domów zdobiły po rogach stalowe płyty, podkładki i nakrętki istotne w ankrowaniu.

Dyrektor naczelny Kopalni XXX-lecia, Leopold Łukosz umiał zająć gości niebanalną gawędą, w której prawda o "bardzo trudnych warunkach geologicznych kopalni" iskrzyła ogniem buntu w głowach młodych katopisarzy (katowickich pisarzy), przywiezionych przez Wilhelma Szewczyka zamówionym autokarem na majówkę równe trzydzieści lat temu. Dyrektor Łukosz mówił "o skomplikowanym układzie zalegania złóż" do ludzi młodych, ale mądrych, by posiedli wiedzę i kierowali się nią przy podejmowaniu życiowych rozstrzygnięć. Zapytany przyznał wprost, że nie mówi się o tym głośno, ale prawdą jest, że Czesi podbierają polski węgiel, a nasi (należało się domyśleć: ubecko-partyjni) wiedzą o tym. Spojrzenie przyjazne rozszerzalo krąg wtajemniczenia, wzbudzając sympatię do człowieka miało ewokować zgodę na objawianą tak oto, skłaniającą do konformistycznych zachowań rzeczywistość.

Młody poeta, kontestator nie pragnie zgody, gdyż nosi w sobie protest, który musi dojrzeć, żeby wybuchnąć poematem, albo demonstracją na ulicy. Trzydzieści lat temu po powrocie z Krakowa, z Juwenaliów, chodzenie na czwarty rok studiów filologii polskiej w Sosnowcu należało więc połączyć z pierwszymi wezwaniami na przesłuchania w Będzinie przy ul. Bema. Przepraszam, ale miało być o węglu. Otóż, katowicka gazeta wyborcza pisze 21 maja 2007 roku, że to nieprawda, ale w Kaczycach wszyscy wierzą, że Czeska spółka eksploatuje węgiel po polskiej stronie, tradycyjną metodą rabunkową, na zawał. Wywołuje wstrząsy sejsmiczne, które przerażają ludzi jak za Gierka. Czeska spółka oczywiście zaprzecza, bo chciałaby legalnie wydobywać węgiel w Polsce do spółki z polską spółką. Czesi obiecali nawet zamontować we wsi sejsmograf, który ma wykazać ich uczciwość

W Katowicach jaskółki na polsko-czeskie spółki radzą patrzeć z perspektywy historycznej, bo kochać trzeba się jak bracia, a raczej brat z cudzą siostrą, przyjaźnić i obalać mury. Na wciskaniu ludziom kitu, promowaniu kłamstwa można zrobić geszeft, ale czy to jest ta miłość, o którą by chodziło?

Z Frankfurtu nad Menem mówił

Stefan Kosiewski
http://tygodnik.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?332811
http://tygodnik.blox.pl

Leave your comment

Choose an identity