Post a comment
26.03.2007 TVP Program: Misja specjalna, Agenci na zjeździe Solidarności
IPN ujawnił, że Służba Bezpieczeństwa miała 82 (słownie: osiemdziesięciu dwóch tajnych współpracowników) pośród około ośmiuset delegatów obradujących na I Krajowym Zjeździe Solidarności w hali gdańskiej Olivii.
Odnowiona TVP (nie przez Urbana, lecz Urbańskiego) zaprosiła w związku z tym do studia programu Misja Specjalna 4 (słownie: czterech) byłych działaczy Solidarności: Bogdana Borusewicza, Andrzeja Gwiazdę, Henryka Wujca (tych trzech z KOR-u) oraz Ryszarda Bugaja (z Unii Pracy). Do studia zaproszony został także Andrzej Friszke (ur. w 1956), który na Zjeździe obecny był jako dziennikarz.
Henryk Wujec, zamiast wypowiadać się na zadany temat , przypomniał napisy na murach w Gdańsku: KOR to żydzi. Wspominał także po nazwisku Polaków (tzw. prawdziwych Polaków), którzy wygrali w demokratycznych wyborach na Zjeździe z żydami: Bugajem i Romaszewskim.
Ten fakt zwycięstwa Polaków nad żydami należy wprawdzie do historii Solidarności, nie na taki jednak temat Henryk Wujec miał się wypowiadać. Przypomniał zaś o tym niejako niechcący obwiniając bezpodstawnie i bezczelnie o współpracę z SB tylko i wyłącznie grupę tych tych tzw. prawdziwych Polaków, którzy przeszkadzali żydom z KOR-u w całkowitym panowaniu nad Zjazdem.
Bogdan Borusewicz nie wspomniał w audycji słowem o swoich rozmowach z oficerami Służby Bezpieczeństwa (Hodysz) i o kontaktach, które utrzymywał z agentem z NRD (co miał mu za złe Lech Wałęsa) , ale niejako dla odwrócenia od siebie uwagi rzucił w audycji tak samo nieopatrznie, niewinnie i niechcący podejrzenie o współpracę z SB na Andrzeja Gwiazdę.
Jeżeli bowiem było tak, że Borusewicz przeczytał akta IPN-u dotyczące aktywności 82 agentów SB na Zjeździe Solidarności i nie znalazł w nich najmniejszej wzmianki o tym, żeby Służba Bezpieczeństwa zainteresowała się tą rzekomo największą bombą podłożoną na Zjeździe pod system komunistyczny, jaką było zaproponowane przez Andrzeja Gwiazdę "Przesłanie do ludów Europy Wschodniej", a nawet po Zjeździe Solidarności ani KGB, SB, Stasi, ani żaden czeski, czy bułgarski łącznik nie zainteresował się tą sprawą, to po co Borusewicz wspomniał o tym w audycji nie wyciągając ze stwierdzenia faktu żadnych wniosków? Czy chciał tylko wskazać na fakt, że SB nie pytała o to, co dobrze znała?
Odtworzone z taśmy głosy: Lecha Wałęsy, Jerzego Buzka i Andrzeja Rozpłochowskiego nie nawiązywały bezpośrednio do temtu 10 procentowej zawartości cukru w cukrze, dopełniły więc czary goryczy.
Bo czyż maszynista kolejowy Andrzej Rozpłochowski po powrocie z emigracji polityczenj do Ameryki nadal nie nabrał dystansu do wydarzeń sprzed ćwierć wieku? Czy nie rozumie tego, co przerabiają w Polsce na studiach dzieci, że Zjazd Solidarności był w planach SB tylko jednym z elementów eskalacji napięć w kraju?
Czy Andrzej Gwiazda zapomniał o awanturniczej wypowiedzi w Radomiu dzisiejszego profesora Modzelewskiego, że odwraca kota ogonem o 180 stopni i nie chce dostrzec, że agresywne wypowiedzi Modzelewskiego i paru innych prowokatorów zostały przez SB nagrane i wykorzystane do wspomnianej eskalacji napięć w kraju.
Lech Wałęsa ma prawo pamiętać aktywność SB na Zjeździe Solidarności tylko i wyłącznie przez pryzmat wspomnień swojej osoby, bo był głównym bohaterem na Zjeździe nie tylko, kiedy został wybrany na przewodniczącego związku ale i wtedy, gdy wypowiadał się za Solidarność i kontaktował się z komunisytcznym rządem Jaruzelskiego, za plecami Zjazdu.
Nie znam niestety, nie pamiętam tekstu artykułu, czy reportażu, który napisał wtedy zatrudniony po studiach jako dziennikarz obecny na Zjeździe w Gdańsku Andrzej Friszke.
Marian Jurczyk, z którym rozmawiałem w hali Olivii dla tygodnika Solidarność Jastrzębie, wspomniał w naszej rozmowie (jako drobną rzecz) teleks, który wysłał Wałęsa do rządu bez konsultowania ze Zjazdem, który w czysie swojego trwania był statutowo najwyższą władzą Solidarności. Profesor Friszke publikuje książki na temat losów państwa polskiego i narodu, niewątpliwie skorzysta jeszcze w przyszłości z okazji do rozmów z tymi uczestnikami obrad Zjazdu Solidarności, którzy nie byli na liście płac Służby Bezpieczeństwa i nie korzystali z milionowej pomocy finansowej Kongresu Stanów Zjednoczonych, którą pokwitował Wałęsa, a odebrał też KOR-owiec Bronisław Geremek, dzisiaj też historyk, profesor.
Czy profesor Jerzy Buzek, któremu powierzono w pewnym momencie prowadzenie obrad, nie postawił sobie nigdy w życiu pytania o źródło zamętu, który spowodował przekazanie mu steru Zjazdu Solidarności?
Strach przed spojrzeniem w oczy prawdzie zdeterminował wielomówność Borusewicza, splątanie mowy Wujca i krasomówcze wysiłki Andrzejów: Gwiazdy oraz Friszke.
Podtrzymywanie mitów o bohaterskich członkach i wspaniałych współpracownikach KOR-u oraz niezłomnych przywódcach Solidarności służy skutecznie budowaniu legend osób zajmujących w Polsce publiczne stanowiska, posiadających moc i wpływy, mogących decydować o obsadzie foteli prezesów i dyrektorów telewizji, o dostępie do publicznej kasy.
Nie zabroni jednak polskiemu dziecku ze szkoły podstawowej zapytać o historyczną prawdę. O to, czy tylko SB miała swoich agentów na Zjeździe Solidarności? A wojskowy kontrwywiad to nie zatrudniał agentów, jeżeli miał pozycję budżetową na ten cel taką samą jak Służba Bezpieczeństwa? Czy nie było w Gdańsku Marynarki Wojennej PRL?
A czy STASI to tylko przez jednego KOR-owca była penetrowana? A rozmów z KGB to żaden działacz Solidarności nie prowadził? Nie słyszał Andrzej Rozpłochowski o kilkudziesięciu
"doradcach z ZSSR" zatrudnionych oficjalnie na etatach w Hucie Katowice?
Misja Specjalna nadana w TVP 26 marca 2007 roku była, ze wszech miar i jak by na nią nie spojrzeć,
niedobrym programem telewizyjnym.
z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski
http://www.itvp.pl/informacje/video.html?channel_id=499&site_id=812&genre_id=502&form_id=479&video=20830
http://25lat.blox.pl/2007/03/zydzi-z-KOR-u-i-82-agentow-SB-na-I-Krajowym.html
http://de.blog.360.yahoo.com/blog-tvK3FF8idLFUrrYG9bEN
|